„Leśmianowski sukces” w Staszicu!

Uczennice naszego liceum: J. Cebula, N. Kocznur, N. Ludynia oraz W. Szewczyk wzięły udział w Miejskim Konkursie Literackim „Leśmianowskie inspiracje” zorganizowanym przez Miejskie Centrum Kultury, Miejską Bibliotekę Publiczną oraz Wyższą Szkołę Biznesu i Przedsiębiorczości.

Celem konkursu było zachęcenie młodzieży do pisania i prezentowania własnych umiejętności literackich, rozwijanie wrażliwości i wyobraźni i propagowanie wiedzy o życiu i twórczości B. Leśmiana.

Warunkiem uczestnictwa w turnieju było napisanie dwóch tekstów mieszczących się w poetyce Bolesława Leśmiana. Konkurs został rozstrzygnięty w dniu 25 listopada 2017r. podczas „Weekendu z Leśmianem”.

I miejsce zajęła Julia Cebula z klasy 1c, natomiast III miejsce przypadło w udziale Natalii Kocznur z klasy 1d. W nagrodę dziewczęta pojadą do teatru do Warszawy. Opiekunem uczennic była Dorota Mączka.

Autor: Dorota Mączka

Czarne Licho

Istnieją różne dziwa na świecie,

plugawszego od licha nie odnajdziecie.

Na polach, ciągnących się złocistych łanach,

w gęstwinach szmaragdowych lasów

czy wód beztroskich, przejrzystych tonach

jęki i lęki bezpragnące stworzyły

paskudę wyczernioną, niekrasnolicą,

co wstrząsa wylękłą okolicą.

A w jej bezmiarze różne licha:

żyje tu wężowe Licho Trawiaste,

co przejeżdżających gościńcem ludzi

rade niezłomnie po moczarach wodzi,

nie zobaczą się już ze swym miastem.

I żyje tu przykre Sine Licho,

co strumieniami z moczarów do rzek spływa,

ubogim rybakom sieci rozrywa,

dziurawi codziennie wiklinowe kosze

i wlewa wody w szarzejące kalosze.

Jest jeszcze szalone Licho Rdzawe,

co zgniłą gorączkę na bagnach hoduje,

i na pobliskie wioski nią pluje.

Ale najgorsze jest Czarne Licho,

najdokuczliwsze, najbardziej natrętne,

wyłazi z trzęsawy paskudne, mętne,

po uprawnych polach skacze,

w okna chat wścibsko zagląda,

wronim głosem koszmarnie kracze,

ciągle nową krzywdę wyrządza.

Wyszedł raz Charłak jesienią pólko zaorać.

Chciał do wieczora się z tym uporać.

Suchego chleba  okrajec na miedzy położył,

aby go lenistwo zepstute nie kusiło.

To, na nieszczeście, Czarne Licho zwabiło.

Chciała gadzina, by się chłop zesrożył,

więc pajdę prędko capnęła

i w krzaczyska gęste umknęła.

Czeka, jak Charłak przeklinać zacznie,

tymczasem słońce wygasło właśnie.

Kończy Charłak spiesznie robotę,

szuka chleba, gdzie go zostawił.

Miał już na niego ogromną ochotę.

Posiłku ni śladu,

ktoś go chyba zdławił.

Rzecze chłop do siebie spokojnie:

„Obejdzie się bez obiadu.

Któż mnie, biedaka, okradł?

Chyba jeszcze większy nędzarz.”

Potwór aż pobladł,

jakby ujrzał księdza.

A Charłak mówi:

„Niechaj mu pójdzie na zdrowie!”

W dobroci obawie

Licho nie wytrzymało.

Oddało chleb i wyparowało.

Autor: Julia Cebula kl. I C